Popularne posty

10:13

Sposoby na świąteczne pakowanie prezentów

Sposoby na świąteczne pakowanie prezentów

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem jedną z tych osób, która bardzo przykłada uwagę na to w jaki sposób zapakowane są prezenty pod choinką. Rozumiem też to, że nie każdy ma talent do pakowania  i że nie zawsze papier chce z nami współpracować. Jednak o wiele bardziej cieszę się z prezentu jeśli widzę, że ktoś włożył choć odrobinę pracy w jego zapakowanie niż po prostu włożył wszystkie rzeczy do torebki i odhaczył mnie na liście. 

Dlatego dzisiaj chce Wam pokazać kilka sposobów na to jak w prosty, ale efektywny sposób zapakować prezenty dla bliskich, tak aby prezent cieszył oko już od samego początku. Od razu przyznam, że nie są to moje autorskie pomysły ani zdjęcia, tylko maaasaaa inspiracji z internetu. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, jednak wszystkie prezenty na ten rok jeszcze do mnie nie dojechały, jednak niektóre z tych pomysłów na pewno wykorzystam i mam nadzieję, że i Wy w tym roku podejdziecie do tego w inny sposób. 

Najbardziej cieszącym się popularnością w internecie od kilku lat sposobem na pakowanie prezentów jest wykorzystanie do tego szarego papieru. Oprócz tego, że możecie znaleźć go praktycznie wszędzie, to kusi on również swoją ceną oraz tym, że w połączeniu z kilkoma dekoracjami może wyglądać naprawdę świetnie. Ja również mogę przyznać, że ten sposób jest moim faworytem na ten rok, więc jeśli jest tu ktoś kto spodziewa się ode mnie prezentu , to prawdopodobnie będzie on wglądać jak jeden z poniższych. 



Jeśli zastanawiacie się skąd wziąć wszelkie ozdoby do dekoracji papieru typu wstążki, sznureczki i zawieszki, to jest ich pełno w sklepach takich jak auchan czy pepco, choć równie dobrze możecie wszystko zamówić online. Również polecam Wam przejrzeć inne blogi i strony, gdzie możecie znaleźć przeróżne szablony do wycięcia i wykorzystania na prezentach. 


Tu mam małą propozycję dla tych, którzy uważają, że szary papier nie nadaje się do wykorzystania na prezent dla dzieci. Jak widzicie na tym papierze można zrobić praktycznie wszystko, więc czemu nie przybrać go na małego jelonka albo nie zrobić na nim ulubionej postaci waszego dziecka. Myślę, że jest to także świetny pomysł na zabawę, jeśli macie sporo prezentów do zapakowania i chcecie wykorzystać do tego pomoc Waszych dzieci.  



Do pakowania prezentów świetnie sprawdzają się również ciemne papiery, które od razu sprawiają, że wygląda on elegancko. Jestem ciekawa, co powiecie też na małe przemycenie pierniczków do prezentów? 


Świetnym pomysłem na to, aby żaden prezent Wam się nie pomylił i trafił do odpowiedniej osoby, jest wycięcie i przyczepienie pierwszej litery imienia do prezentu. 



Jestem bardzo ciekawa, który sposób najbardziej przypadł Wam do gustu i czy w tym roku wykorzystacie którąś z inspiracji. Koniecznie piszcie mi w komentarzach :)

W tym roku też biorę udział we wspólnym blogowaniu przy choince więc jeśli chcecie poczytać więcej świątecznych postów to polecam zajrzeć Wam - tu.

Do następnego!

8 komentarzy:

17:23

Jak wyglądają eventy dla Blogerek

Jak wyglądają eventy dla Blogerek

Mówiąc szczerze zawsze byłam ciekawa jak wyglądają eventy, na które zapraszane są blogerki. Dostanie jakiegokolwiek zaproszenia było na mojej małej liście marzeń i jak się pewnie domyślacie udało mi się je spełnić! W tym roku miałam okazje być na kilku takich eventach i pomyślałam, że fajnie by było się z Wami podzielić tym jak wygląda to od kulis. 

Event, który zapadł mi najbardziej w pamięć, to ten organizowany przez markę Nature Box - o tych kosmetykach z pewnością napiszę Wam więcej w innym poście, ale na razie skupmy się na evencie. Czemu zapadł mi w pamięć? Powodów jest kilka, po pierwsze pierwszy i jak na razie jedyny raz zaproszenie na ten event dostałam pocztą, wraz z kosmetykami i wiklinowa torebką. Zazwyczaj zaproszenia na eventy przychodzą po prostu na mejla lub w wiadomości na instagramie, także taka mała odmiana naprawdę cieszy. Do tego był to event, który składał się z kilku części. Na początku był krótki pokaz kosmetyków, do czego służą, dla kogo są dedykowane. Mogłyśmy też wtedy dotknąć i powąchać te kosmetyki, które nie przyszły do nas w paczce, a są równie ciekawe. Kolejna część była bardziej kreatywna, bo miałyśmy warsztaty z @marzena.marideko. Jestem pewna, że niektórzy z Was mogą kojarzyć ją z instagrama, bo dziewczyna tworzy przecudowne rzeczy i właśnie kilku z  nich chciała nas nauczyć. Na tych warsztatach uczyłyśmy się robić między innymi łapacze snów i pompony do torebki. Niby takie małe przejście do czasów dzieciństwa i pierwszych lekcji plastyki, ale muszę Wam przyznać, że naprawdę fajnie się bawiłam i mimo moich obaw, moje rzeczy nie straszą, a łapacz snów do tej pory wisi koło mojego łóżka. 





Kolejną częścią były warsztaty fotograficzne z @krzysztof_adamek - kolejna osoba, którą możecie już kojarzyć, bo to on robił sesje dla Maff i Jess oraz innych bardziej znanych osób. Nie były to warsztaty, na których uczyłyśmy się robić zdjęcia, Krzysiek pokazał nam swoje prace, powiedział z doświadczenia jakie zdjęcia mu się podobają, jak warto reklamować produkty, a jak nie. Pokazał też kilka appek, w których przerabia zdjęcia, a na koniec każdej z nas chciał zrobić zdjęcie z jakimś produktem z Nature Box, byśmy wiedziały bardziej co chciał nam przekazać.
Muszę Wam powiedzieć, że na tym evencie bawiłam się świetnie. Poznałam też kilka dziewczyn i naprawdę miło spędziłam czas. Zawsze takie eventy, na których marka zapewnia atrakcje, jak dla mnie są o wiele ciekawsze niż te eventy, na których praktycznie nic się nie dzieje i są typowymi pokazowymi wydarzeniami. 



Takie eventy to na przykład event Deichmann, na który zostałam zaproszona, aby zapoznać się z nową kolekcją Julii Wieniawy. Całość odbywała się w jednej z warszawskich kamienic. We wszystkich pomieszczeniach rozmieszczone były rzeczy z nowej kolekcji. Julka chodziła witała się z każdym, grał dj, było trochę ludzi i tyle. Takie eventy zazwyczaj opierają się jedynie na tym by przyjść,a na mediach społecznościowych pokazać, że coś się dzieje. Pooglądać nową kolekcje trochę wcześniej niż jest ona w sklepach, pojeść trochę jedzonka, pogadać z ludźmi i wrócić do domu. Takie imprezy też mają widełki czasowe kiedy można przyjść, nie ma żadnych ograniczeń, że trzeba być punktualnym, albo być na evencie godzine, wszystko to zależy od nas. 


Ostatnim wydarzeniem o, którym chce Wam odpowiedzieć, bo również wywarł na mnie pozytywne odczucia, to pokaz nowej kolekcji Mohito, połączony z urodzinami marki. Był to pierwszy wieczorny event na którym byłam, bo zaczynał się o 20. Był to pokaz modowy, a miejsce, w którym się odbywał zaskoczyło chyba każdego. Pokaz miał swoje miejsce w jednym z tuneli w centrum na Marszałkowskiej, więc żeby się odbył trzeba było zamknąć przejazd dla samochodów, co chyba jest naprawdę sporym wyzwaniem. Stworzono tam mały Londyn w podziemiach Warszawy. Oczywiście na około było pełno gapiów, bo każdy był ciekawy, co się dzieje w tunelu i dlaczego tak dużo osób tam wchodzi. Standardowo na samym początku trzeba było się odmeldować na liście, że się jest, a później omijając czerwony dywan, gdzie fotoreporterzy czekali na bardziej znane osoby i kilkunastu dziennikarzy przeprowadzających wywiady, zająć miejsce i czekać na pokaz. Tym razem siedziałam w pierwszym rzędzie, zupełnie inaczej niż na pierwszym pokazie, na którym byłam, gdzie miałam dość ograniczony widok na modelki. Tutaj mogłam wszystko dokładnie zobaczyć, więc naprawdę miła odmiana. Sam pokaz nie był długi, zaczął się od małego koncertu, a potem był pokaz stylizacji. Po pokazie przyszedł czas na tort, jak to na urodzinach bywa. Jedzenie i picie na tym evencie również było w angielskim stylu, więc z tego miejsca pozdrawiam miłośników fish&chips.


Ogólnie właśnie tak wyglądają eventy dla blogerek. Zaproszenia nie przychodzą w cudownych pr'owych paczkach, tylko najczęściej na mejla. Dzielą się na te, gdzie oprócz prezentacji kolekcji jest też część warsztatowa, która moim zdaniem jest fajniejsza i zawsze bardziej angażuje, jest też więcej czasu by poznać się z kimś nowym, bo chociaż wiadomo, że każdy na evencie jest w tym samym czasie. Na imprezach jest darmowe jedzenie i picie, czyli miejsca gdzie najczęściej wszyscy siedzą, bo w końcu kto nie lubi jeść? Nie na wszystkich eventach jest pełno prasy i celebrytów, tak naprawdę najwięcej ich widziałam na pokazie mody, ale to chyba nikogo nie dziwi. Na koniec eventu każda osoba dostaje gift baga, w którym znajduje to, co było prezentowane na evencie i tyle.

Jestem ciekawa, co myślicie o takich eventach i czy same chciałybyście się na jakimś pojawić. Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach :)


Zapraszam Was na mojego instagrama, gdzie zawsze na story nagrywam Wam relacje z enentów - @vanillia96


39 komentarzy:

19:33

Przepis na Pumpkin Spice Latte ze Starbucksa

Przepis na Pumpkin Spice Latte ze Starbucksa

Wielką fanką kawy nie jestem, ale przyznam się, że od czasu do czasu zdarza mi się ją wypić. O ile kawą nazwiemy napój gdzie 3/4 stanowi mleko z dodatkiem zazwyczaj karmelu, bo czemu by nie. Pumpkin Spice Latte ze Starbucksa też podchodzi pod moje kubki smakowe i jest jedną z tych rzeczy, którą staram się wypić choć raz jesienią. W tym roku jeszcze nie byłam w Starbucksie po kawę, ale wpadłam na pomysł, że o wiele niższy kosztem mogę zrobić ją sama w domu. Jak zaraz się przekonacie wykonanie takiej kawy jest banalnie proste, a co do składników, to jestem pewna, że bez problemów większość znajdziecie już w domu.



Pierwszym puntem jest wycięcie kawałków dyni, chyba że kupicie już taką w częściach to wtedy z pewnością zaoszczędzicie trochę pracy i siły, którą trzeba włożyć w samo przekrojenie dyni na pół. Co do kawałków to nie potrzeba ich wiele, ja do swojej kawy użyłam trzech i taka ilość zdecydowanie mi starczyła. Kiedy wszytko ładnie wykroicie to wystarczy rozgrzać piekarnik do 200 stopni i piec w nim dynie przez około 20 minut. Po tym czasie kawałki muszą ostygnąć a Wy macie czas by znając się kolejnym puntem.


Jest to czas, w którym przygotowujemy syrop, który stanowi główną bazę naszej kawy. Do rondelka wlewamy pół szklanki wody i wsypujemy wyżej wymienione przyprawy - gałkę, imbir, cynamon i cukier wanilinowy. Wszytko ze sobą mieszamy i gotujemy na małym ogniu przez około 5/6 minut, do czasu aż syrop zrobi się gęsty. Po tym musimy poczekać około 15 minut aż ostygnie i bierzemy się za robienie kawy!


Ale zanim to, z ostudzonej dyni musimy zrobić puree. Możecie to zrobić blenderem, ale myślę, że z taką ilością poradzi sobie też dobrze sam widelec. Puree z dyni dodajemy do naszego syropu, wlewamy też mleko zagęszczone - 1/3 szklanki -  i mieszamy/miksujemy do czasu uzyskania jednolitej masy. I gotowe!


Teraz wystarczy zaparzyć espresso, wlać 2 łyżki syropu, spienione mleko i domowe Pumpkin Spice Latte jest Wasze!


To co się unosi na kawie to mój dodatkowy cynamon ;)

Mam nadzieję, że spróbujecie wykonać ten przepis w domu! A jeśli tak, to będzie mi super miło jak wstawicie zdjęcie na instagrama i mnie na nim oznaczycie @vanillia96!

Życzę Wam smacznego i mam nadzieję, że takie posty też Wam się podobają :)
14 komentarzy:

17:22

Jesienna stylizacja | Pomysł na stylizacje z kaszkietem

Jesienna stylizacja | Pomysł na stylizacje z kaszkietem

Cześć Wszystkim!
Pogoda nas rozpieszcza i mam wielką nadzieję, że zostanie z nami jak najdłużej, bo po fajnych wakacjach zdecydowanie nie jestem jeszcze gotowa na chlapę, deszcz i grube swetry. Z drugiej strony jednak mega cieszę się na wizję jesiennych fotek i wieczorów spędzonych pod kocem z kubkiem czegoś ciepłego w ręku. Gdzie tu zdecydowanie... nie wiem, ale mam nadzieję, że nie jestem jedyna w moim małym rozdwojeniu.
Dziś przychodzę do Was z jedną z moich ostatnich stylizacji, do której pierwszy raz w moim życiu użyłam kaszkietu. Kaszkiet jest hitem tego sezonu i jestem pewna, że widzieliście go już tysiąc razy w przeróżnych odsłonach. Swój zamówiłam ze strony NAKD i połączyłam go do dość klasycznej stylizacji z białą koszulą i czarnymi spodniami z dziurami na kolanach, które również pochodzą z tego sklepu - czyli w takiej wersji kolorystycznej, która zawsze wygląda dobrze. Z dodatków mam czarną torebkę, która bardzo szybko wylądowała na liście moich ulubionych torebek. Może Wam przypominać torebkę, która jakiś czas temu łamała serca swoją ceną w zarze, jednak moja pochodzi ze sklepu Tally Weijl i kosztowała o wiele mniej.

Mam nadzieję, że stylizacja przypadnie Wam do gustu, a my widzimy się bardzo niedługo w kolejnym poście!
Trzymajcie się <3



Kaszkiet - NA-KD (link)
Koszula - Mango
Pasek - House
Spodnie - NAKD
Torebka - Tally Weijl

17 komentarzy: