Popularne posty

19:33

Przepis na Pumpkin Spice Latte ze Starbucksa

Przepis na Pumpkin Spice Latte ze Starbucksa

Wielką fanką kawy nie jestem, ale przyznam się, że od czasu do czasu zdarza mi się ją wypić. O ile kawą nazwiemy napój gdzie 3/4 stanowi mleko z dodatkiem zazwyczaj karmelu, bo czemu by nie. Pumpkin Spice Latte ze Starbucksa też podchodzi pod moje kubki smakowe i jest jedną z tych rzeczy, którą staram się wypić choć raz jesienią. W tym roku jeszcze nie byłam w Starbucksie po kawę, ale wpadłam na pomysł, że o wiele niższy kosztem mogę zrobić ją sama w domu. Jak zaraz się przekonacie wykonanie takiej kawy jest banalnie proste, a co do składników, to jestem pewna, że bez problemów większość znajdziecie już w domu.



Pierwszym puntem jest wycięcie kawałków dyni, chyba że kupicie już taką w częściach to wtedy z pewnością zaoszczędzicie trochę pracy i siły, którą trzeba włożyć w samo przekrojenie dyni na pół. Co do kawałków to nie potrzeba ich wiele, ja do swojej kawy użyłam trzech i taka ilość zdecydowanie mi starczyła. Kiedy wszytko ładnie wykroicie to wystarczy rozgrzać piekarnik do 200 stopni i piec w nim dynie przez około 20 minut. Po tym czasie kawałki muszą ostygnąć a Wy macie czas by znając się kolejnym puntem.


Jest to czas, w którym przygotowujemy syrop, który stanowi główną bazę naszej kawy. Do rondelka wlewamy pół szklanki wody i wsypujemy wyżej wymienione przyprawy - gałkę, imbir, cynamon i cukier wanilinowy. Wszytko ze sobą mieszamy i gotujemy na małym ogniu przez około 5/6 minut, do czasu aż syrop zrobi się gęsty. Po tym musimy poczekać około 15 minut aż ostygnie i bierzemy się za robienie kawy!


Ale zanim to, z ostudzonej dyni musimy zrobić puree. Możecie to zrobić blenderem, ale myślę, że z taką ilością poradzi sobie też dobrze sam widelec. Puree z dyni dodajemy do naszego syropu, wlewamy też mleko zagęszczone - 1/3 szklanki -  i mieszamy/miksujemy do czasu uzyskania jednolitej masy. I gotowe!


Teraz wystarczy zaparzyć espresso, wlać 2 łyżki syropu, spienione mleko i domowe Pumpkin Spice Latte jest Wasze!


To co się unosi na kawie to mój dodatkowy cynamon ;)

Mam nadzieję, że spróbujecie wykonać ten przepis w domu! A jeśli tak, to będzie mi super miło jak wstawicie zdjęcie na instagrama i mnie na nim oznaczycie @vanillia96!

Życzę Wam smacznego i mam nadzieję, że takie posty też Wam się podobają :)
9 komentarzy:

17:22

Jesienna stylizacja | Pomysł na stylizacje z kaszkietem

Jesienna stylizacja | Pomysł na stylizacje z kaszkietem

Cześć Wszystkim!
Pogoda nas rozpieszcza i mam wielką nadzieję, że zostanie z nami jak najdłużej, bo po fajnych wakacjach zdecydowanie nie jestem jeszcze gotowa na chlapę, deszcz i grube swetry. Z drugiej strony jednak mega cieszę się na wizję jesiennych fotek i wieczorów spędzonych pod kocem z kubkiem czegoś ciepłego w ręku. Gdzie tu zdecydowanie... nie wiem, ale mam nadzieję, że nie jestem jedyna w moim małym rozdwojeniu.
Dziś przychodzę do Was z jedną z moich ostatnich stylizacji, do której pierwszy raz w moim życiu użyłam kaszkietu. Kaszkiet jest hitem tego sezonu i jestem pewna, że widzieliście go już tysiąc razy w przeróżnych odsłonach. Swój zamówiłam ze strony NAKD i połączyłam go do dość klasycznej stylizacji z białą koszulą i czarnymi spodniami z dziurami na kolanach, które również pochodzą z tego sklepu - czyli w takiej wersji kolorystycznej, która zawsze wygląda dobrze. Z dodatków mam czarną torebkę, która bardzo szybko wylądowała na liście moich ulubionych torebek. Może Wam przypominać torebkę, która jakiś czas temu łamała serca swoją ceną w zarze, jednak moja pochodzi ze sklepu Tally Weijl i kosztowała o wiele mniej.

Mam nadzieję, że stylizacja przypadnie Wam do gustu, a my widzimy się bardzo niedługo w kolejnym poście!
Trzymajcie się <3



Kaszkiet - NA-KD (link)
Koszula - Mango
Pasek - House
Spodnie - NAKD
Torebka - Tally Weijl

12 komentarzy:

20:58

Brwi permanentne | zabieg, ból, proces gojenia, efekt przed i po

Brwi permanentne | zabieg, ból, proces gojenia, efekt przed i po

Cześć!

Długo Was przetrzymałam z tym postem, bo na pierwszym zabiegu na brwi byłam w maju, ale jak dalej się przekonacie, brwi nie goją się w dwa dni i potrzebowałam trochę czasu żeby wszystko Wam dokładnie opowiedzieć, być pewna swojej opinii i byście znaleźli tu wszytko, co potrzeba wiedzieć w tym temacie. Przyznam Wam się, że nigdy tak naprawdę nie myślałam, że brwi permanentne będą mi do czegoś potrzebne i nigdy nie interesowałam się tym jak to wygląda. Przez moment byłam jedną z tych osób, które na hasło brwi permanentne miała dwie, cieniutkie, mega czarne kreseczki przed oczami, ale im bardziej weszłam w ten temat, tym bardziej zmieniłam zdanie. O tym, że poszłam na ten zabieg zdecydował los, a  konkretniej konkurs na instagramie (tutaj macie potwierdzenie, że czasem warto brać w nich udział). Sprawa jest prosta - zobaczyłam konkurs u jednej z dziewczyn, stwierdziłam, że wezmę udział i wygrałam! Nie musicie też się obawiać, salon był już sprawdzony, miał same pozytywne opinie i nie miałam się czego bać. Najbardziej do tego, by zrobić sobie te brwi przekonały mnie zdjęcia na profilu dziewczyny które mi je wykonywała wykonywała. Tutaj też się rodzi pierwsza rada - jeśli już się zdecydujecie na taki zabieg, dokładnie sprawdźcie miejsce do którego idziecie, opinie w internecie i to co najważniejsze zobaczcie czy to co widzicie na zdjęciach przed i po na profilu salonu jest tym co się Wam podoba. Czy odpowiadają Wam kształty, czy wyglądają na symetryczne, czy są dobre dobrane do twarzy, po prostu czy wyglądają na takie które Wy same chciałybyście mieć. Jeśli coś budzi Waszą obawę to poszukajcie innego salonu albo jeśli, któraś z dziewczyn jest oznaczona na zdjęciu bądź napisała opinie, to skontaktujcie się z nią i zapytajcie o jej odczucia.
Jeśli już zdecydujecie się na brwi i będziecie planować kiedy je zrobić to moja rada jest taka byście wybrały najlepiej taki termin, gdzie przez 7-10 dni nie będziecie musiały chodzić na ważne spotkania lub w takie miejsca, gdzie jednak wygląd się liczy. Jednak wiem, że nie każdy dysponuje takim czasem, ale trzeba pamiętać o tym, że na samym początku brwi wyglądają na bardzo ciemne, a później zaczynają się łuszczyć i schodzić, co nie wygląda zachęcająco.
Osoba, u której będziecie robić brwi poda Wam listę przeciwwskazań do takiego zabiegu, bądź bez problemu będziecie mogli znaleźć ją na stronie salonu. Nie jest ona długa, ale warto jej przestrzegać jeśli chcecie być pewne, że brwi się u Was przyjmą i że nie będzie żadnych komplikacji. Także przed samym zabiegiem osoba u której będziecie wykonywać brwi powinna dać Wam do podpisu oświadczenie, że jesteście pełnoletnie i że nie macie żadnych chorób oraz alergii, które mogłyby być przeszkodą do wykonania makijażu. 

Ja na sam zabieg przyszłam pomalowana, jednak jednego czego zabrakło w moim makijażu to zrobionych brwi. Jakoś uznałam, że jak się idzie na jakiś zabieg związanych z twarzą to nie powinno się być pomalowanym, a że chodziło o brwi to zostawiłam je tego dnia w spokoju, a w sumie nie musiałam. Tak naprawdę, jeśli macie pomalowane brwi to lepiej, bo osoba, która będzie Wam je robiła może lepiej ocenić jakie nosicie, w jakich czujecie się dobrze i na tej podstawie dopasować je jeszcze bardziej pod Wasz gust. U mnie było łatwiej pod tym względem, że na instagramie mam pełno zdjęć, na których widać moje brwi, a ta dziewczyna mnie obserwowała więc małe rozeznanie było. Oczywiście przed samym zabiegiem macie dobierane brwi dokładnie tak jak Wam pasują, przy użyciu kilku trików i plastikowych miarek, które idealnie pokazują gdzie powinny się kończyć, zaczynać i mieć najwyższy punt, tak by były naprawdę idealne. To jest jeszcze ten etap, w którym możecie wprowadzać zmiany, tak by to co zastaniecie chwile później naprawdę Wam odpowiadało. Wtedy też osoba wykonująca Wam zabieg dobiera z Wami kolor brwi oraz typ makijażu, który u Was wykona. W moim przypadku została wykonana metoda ombre. Jednak tak samo jak kolor i kształt wszystko dobiera się indywidualnie w zależności od potrzeb Waszych brwi i efektu jaki chcecie uzyskać. Po dobraniu wszystkiego i Waszej akceptacji zaczyna się zabawa i robienie brwi!

Jeśli zapytacie mnie czy zabieg boli, to podobno można go porównać do robienia tatuażu. Ja nigdy nie miałam robionego, ale też Wam nie powiem, że był to najprzyjemniejszy zabieg na jakim byłam. Na początku myślałam, że dam radę i że nie użyję znieczulenia (używając znieczulenia, jest szansa, że pigment mniej się przyjmie) ale nie wytrzymałam. Jeszcze jak kontury dało się znieść, to już same kolorowanie środka i podrażnianie tych samych miejsc kolejnymi warstwami pigmentu naprawdę było dla mnie bolesne, więc zdecydowałam się na znieczulenie, a bardziej dziewczyna robiąca mi brwi, widząc moje łzy stwierdziła, że chyba pora. Samo uczucie podczas wykonywania brwi porównałabym bym do tarcia igłą po skórze. 

Zabieg u mnie trwał naprawdę krótko, bo z tego co pamiętam była to niecała godzina, gdzie byłam nastawiona, że spędzę w salonie ze dwie. Jednak szybko udało nam się dobrać kształt i kolor, a samo robienie brwi trwa ok. 15-20 minut.


Jak spojrzałam na moje brwi zaraz po zabiegu, to byłam naprawdę mocno zdziwiona tym jakie były ciemne. Oczywiście wiedziałam, że na początku to tak wygląda i że ten kolor z dnia na dzień będzie jaśniał, ale szok był. Wracając do domu miałam wrażenie, że jedyne co ludzie widzą patrząc na mnie to brwi i nic więcej. Zresztą sami na zdjęciach możecie zobaczyć jak to wyglądało.


Brwi przed i po zabiegu


Samo gojenie brwi po zabiegu trwa miesiąc, ale już po tygodniu  wyglądają one normalnie. Pierwsze dni są takie, że brwi wyglądają na mocno przerysowane. Są kilkanaście razy ciemniejsze niż będą później i jest to czas, w którym może przechodzić Wam przez głowę myśl - co ja zrobiłam. Mnie tak około 5 dnia brwi zaczęły dopiero się łuszczyć. Nie powiem, że jest to przyjemny czas, zwłaszcza pod tym względem, że brwi wyglądają jakby Wam pękały, do tego odchodzą po kawałku, więc macie miejscami jaśniejsze luki. Po tygodniu już wszytko ładnie mi odeszło i miałam ładny kształt i kolor brwi, zdecydowanie nie podobny do tego, co było przez pierwsze 3 dni. Do czasu kolejnego zabiegu, którym jest korekta, brwi trochę Wam i tak ściemnieją, ale nie jest to taka różnica, która byłaby przez Was zauważalna.


Brwi po 4 dniach od zabiegu
Brwi po 5/6 dniach od zabiegu (łuszczenie się)

Na zdjęciu możecie zobaczyć jak wygląda okres łuszczenia się brwi. Tak jak pisałam wyżej nie jest to ładne i zachęcające, ale na szczęście nie trwa to długo - około 2 dni w moim przypadku. Ważne jest by w tym czasie nie ruszać brwi i nie odrywać strupków, nawet jeśli pokusa jest duża!

To co jest ważne podczas gojenia się brwi to ich odpowiednia pielęgnacja. Jeśli chcecie mieć pewność, że brwi Wam się ładnie zagoją, pigment dobrze się osadzi, to wystarczy, że będziecie przestrzegać kilku zasad.



Przyznam Wam szczerze, że najtrudniejsze do przestrzegania z tej listy było dla mnie wbrew pozorom nie moczenie brwi. Przez pierwsze dni zupełnie nie wiedziałam jak mam myć głowę, by nie oblać całej twarzy wodą, więc w tym przypadku musiałam się trochę nagimnastykować, bo okazało, że nawet odchylenie na maksa głowy do tyłu nie zdawało u mnie egzaminu. Oczywiście wielka krzywda się nie stanie jeśli kilka kropelek poleci Wam na brwi, a Wy szybko je osuszycie. W tej zasadzie chodzi głównie o to, że zbytnie moczenie może spowodować gorsze wchłonięcie się pigmentu, przez co Wasze brwi będą potrzebować większej korekty. Z nie drapaniem radziłam sobie dobrze, bo nie czułam jakieś wielkiej potrzeby by sobie to wszystko zdrapać. Jedynymi momentami, kiedy miałam ochotę coś robić to czas złuszczania się, kiedy jedyne co przychodziło do mojej głowy, to oderwanie wszystkich strupków, ale na szczęście same po przemywaniu octeniseptem zostawały na waciku. Przy stosowaniu alantanu, również ważne jest to by była to naprawdę cienka warstwa. Nie ma co przesadzać z produktem, bo tak jak w przypadku wody - im więcej tym brwi mogą się gorzej przyjąć, a W tym przypadku lek ma tylko pomóc w szybszym gojeniu, a nie powodować zanik pigmentu. Po 10 dniach można już wszystko odstawić i żyć zupełnie normalnie!

Korekta brwi powinna być zaplanowana tak po około miesiącu, kiedy już wszystko ładnie się zagoi. Wtedy przechodzimy wszytko tak jakby od nowa. Chociaż  powiem Wam, że korekta brwi o wiele mniej mnie bolała niż gdy robiłyśmy je od początku, głównie dlatego, że przy korekcie już nie trzeba nakładać tylu warstw i  skupia się jedynie na tych miejscach, gdzie pigment gorzej się przyjął. Jednak jeśli chodzi o pielęgnacje po i wszystkie inne zasady, wszytko zostaje bez zmian.
Brwi po dwóch tygodniach od zabiegu
Brwi obecnie, po 2 korekcie i 3 miesiącach od pierwszego zabiegu
Koszt takiego makijażu różni się w zależności od salonu w jakim będziecie go wykonywały. jednak standardowa cena to ok.700/800zł. Jasne, można pomyśleć, że to dużo i uznać że to zbędny wydatek, ale brwi utrzymują się ok.1.5 roku! Zalecane jest, żeby właśnie w granicach tego okresu odnowić efekt. Dla mnie te brwi są naprawdę strzałem w 10! Mimo, że wcześniej nie narzekałam na moje brwi i w sumie nie widziałam problemu w ich malowaniu to jednak widzę różnice w tym jak wyglądają teraz, a jakie były wcześniej, nawet po moich próbach ich ogarnięcia. Teraz wstając od razu wyglądam jak człowiek, mam trochę więcej czasu z rana, bo nie ukrywajmy malowanie brwi zabierało kilka minut. Tak naprawdę ze swoimi brwiami nie robię zupełnie nic, a i tak wyglądają dobrze. Oczywiście można je malować i nakładać na nie henne bądź inne kolorowe kosmetyki np. gdy chcecie zrobić mocniejszy makijaż, ale mi na co dzień odpowiada taki naturalny efekt. Z ręką na sercu mogę Wam polecić wykonanie taki brwi, naprawdę nie ma się czego obawiać jeśli wybierzecie dobry salon i osobę, która ma pojęcie o tym co robi. Minusem tego zabiegu jest tylko okres gojenia się brwi, bo nie wygląda się wtedy zachęcająco, ale ocenę czy warto przeżyć te dni, by potem cieszyć się ładnymi brwiami zostawię Wam i chętnie poznam Wasze zdanie w komentarzach. :)

Jeśli planujecie makijaż permanentny
 i jesteście ciekawe w jakim salonie w Warszawie robiłam swoje,
to podzielę się z Wami tą informacją w wiadomości prywatnej
na instagramie.
16 komentarzy:

19:03

Dlaczego warto nosić sukienki? | Przegląd wakacyjnych sukienek od NAKD

Dlaczego warto nosić sukienki? | Przegląd wakacyjnych sukienek od NAKD
 
Gdyby ktoś z mojej bliskiej rodziny wiedział, że teraz piszę post o tym dlaczego warto nosić sukienki, to jestem pewna, że umarł by ze śmiechu. Głównie dlatego, że jeszcze nie tak dawno sukienka była dla mnie tylko przykrym przymusem jeśli chodzi o rodzinne imprezy, choć i tak nie zawsze. W końcu istnieją eleganckie spodnie, a rodzinna powinna rozumieć, że wygoda jest najważniejsza. Tylko, że właśnie moje myślenie trochę się zmieniło i doszłam do wniosku, że istnieją sukienki, które wcale nie są niewygodne. 

Do tego noszenie sukienek ma w sobie naprawdę sporo plusów. Zaczynając od tych najprostszych, że wygląda się po prostu ładnie i kobieco. Nie wiem jak Wy, ale ja mam tak, że jeśli wiem, że jestem ładnie ubrana (albo przynajmniej tylko mi się tak wydaje) to od razu podnosi się moja pewność siebie, czuję się komfortowo sama ze sobą i co najważniejsze od razu mam lepszy humor. A chyba nie muszę Was przekonywać do tego, że jeśli same ze sobą czujecie się dobrze, to od razu jesteście też tak odbierane, bo to bije z daleka.

Sukienka jest też bardzo łatwa do noszenia, bo wystarczy wyjąc tylko jedną rzecz z szafy, dodać kilka dodatków i stylizacja gotowa. O wiele prościej jest też dobrać jej krój do sylwetki niż jeśli skupiamy się na pojedynczych rzeczach. W końcu nie ma nic gorszego niż zbyt ciasne jeansy bądź koszulka, która tylko podkreśla nasze niedoskonałości. W tym przypadku krojem sukienki można zakryć naprawdę wiele, bądź skupić się na podkreśleniu tylko jednego aspektu naszego ciała, zakrywając wszytko inne.
sukienka - NAKD
buty - Born2be
Mit o niewygodnych i krępujących sukienkach odkładamy na bok! Ja myślę, że w tym roku polubiłam się z sukienkami, głównie dlatego, że przestałam myśleć, że sukienka musi być krótka, co zazwyczaj przy moim wzroście oznaczało krępujące sytuacje, w których bałam się schylić i usiąść bo wiedziałam, że zaraz wszyscy zobaczą moje majtki. Sukienki midi królują w tym sezonie, a ja jestem ich wielką fanką. Są to sukienki, które jak dla mnie są w idealnej długości i wcale nie muszą oznaczać, że skrócą nam sylwetkę albo, że będziemy w nich wyglądać jak stare babcie. Uwierzcie mi, że dodatkami i butami można zdziałać naprawdę wiele. Choć nie tylko taki typ sukienek jest wygodny. Prawda jest taka, że każda z Nas po prostu musi znaleźć swój idealny krój i typ sukienki, w którym będzie czuć się komfortowo, a wtedy same się przekonacie, że warto!
Szalejące upały w Polsce są doskonałym przykładem na to, że warto sięgać po sukienki, dlatego że jest w nich po prostu chłodniej i bardziej przewiewnie. Do tego #funfact jest taki, że po mimo, że każda z Nas myśli, że sukienka i mróz nie mogą iść ze sobą w parze, to podobno w sukienkach jest cieplej! Małym sprawcą tego jest powietrze, które zupełnie inaczej przepływa przez ciało w sukience niż przez ciało, które ma na sobie tysiące warstw, które niby powinny nas bardziej chronić przed zimnem.

Z psychologicznego punktu widzenia kobiety powinny częściej nosić sukienki, głównie dlatego, że wtedy bardziej podobają się mężczyznom, a każdy z nich jest bardziej skłonny do tego by im pomóc. Otworzyć drzwi w sklepie, przepuścić na pasach, pójść coś naprawić i wiele innych. 

Jednak żeby nie było, że sukienki w żaden dobry sposób nie działają na kobiety to jest jeszcze jeden plus. A mowa tu o sylwetce. Sukienki mają coś takiego w sobie, że sprawiają, że mniej się garbimy, ładniej stawiamy kroki i bardziej patrzymy na to jak siadamy. W końcu rozwalone nogi i sukienka nie wyglądają dobrze.
Sukienka - NAKD
Buty - renee
Torebka - Bonprix

Żeby nie było, że rzucam słowa na wiatr to do tego postu przygotowałam dla Was stylizacje z moimi ostatnimi zdobyczami ze sklepu NAKD. Są to dwie sukienki, w zupełnie innym stylu, dlatego jestem bardzo ciekawa, która z nich bardziej przypadła Wam do gustu. Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach! :)

Zapraszam na mojego instagrama - @vanillia96

Na hasło - vanillia96x20 - macie 20% zniżki na swoje zamówienie na stronie NAKD!

*linki do sukienek znajdziecie w opisach po zdjęciami!




47 komentarzy: