14:40

Spontaniczny wyjazd do Budapesztu | Jak zorganizować weekend w Budapeszcie, ceny, atrakcje, jedzenie


Pamiętam jak kilka lat temu, zaraz po zdanej maturze, pisałam dla Was post o tym jak 1 września zamiast do szkoły to poleciałam do Sztokholmu na małą wycieczkę. Tym razem 1 października, można powiedzieć, że już ze zdanymi studiami, ale jeszcze przed obroną, wybrałam się świętować trzecią rocznicę związku do Budapesztu. Nie wiem jak to się stało, że tak długo nam się zebrało żeby tam pojechać, bo odkąd tylko się poznaliśmy Budapeszt zawsze był na liście miejsc, które chcieliśmy wspólnie odwiedzić. W między czasie kilka razy przegrał z innymi miastami, ale w końcu udało nam się tam dotrzeć i uwierzcie mi na słowo, było warto!

Budapeszt jest stolicą, ale także największym miastem w Węgrzech. Moim zdaniem jest przepięknym miastem, które zdecydowanie zasługuje na większe zainteresowanie, bo jest idealne na weekendowy wypad, nie tylko z ukochaną osobą, ale też ze znajomymi. Z kwestii organizacyjnych żeby tam się dostać nie potrzebujecie paszportu, dowód wystarczy. Polecieć można samolotem (najtańszą opcją jest Wizzair) lub tak jak my wybrać np. Flixbusa, albo jest jeszcze opcja pociągu. 

Tak naprawdę nasz wyjazd był spontaniczny. Jakiś tydzień przed rocznicą zaczęliśmy myśleć jakbyśmy chcieli ją spędzić. Tanie loty podpowiadały nam, że najlepszą opcją są Włochy i prawie już kupowaliśmy bilety, ale wtedy stwierdziliśmy, że może jednak w końcu przyszedł czas na Budapeszt?

Jednak jeśli planujecie wyjazd do Budapesztu to proponuję Wam patrzeć za biletami lotniczymi o wiele wcześniej niż my, wtedy w dwie strony możecie polecieć nawet za mniej niż 100 złotych. W czasie, w którym my zaczęliśmy myśleć o wyjeździe nie było już aż tak tanich opcji więc zdecydowaliśmy się na Flixbusa, który w dwie strony za osobę wyszedł nam za ok. 140 zł z Warszawy (choć wiem, że odpowiednio wcześniej bilety można kupić i za 16zł) Budapeszt jest jedną z tych linii, na którą bardzo często są promocje czy to w Wizzair czy Flixbusie więc polecam patrzeć za okazjami, wtedy wyjazd może być jeszcze tańszy. 

Co do podróży autokarem to pewnie zdziwię Was mówiąc, że wcale nie było tak źle! Do Budapesztu wyjechaliśmy po 17 więc plusem było to, że tak naprawdę przez większość trasy mogliśmy spać. Oczywiście jeśli wybierzecie taką opcję to liczy się dobre przygotowanie, bo jest to podróż, która w naszym przypadku wyniosła 12h. Ze sobą żeby było wygodniej zabraliśmy rogala pod głowę oraz poduszkę, która po otworzeniu jest małą kołderką, moim zdaniem hit podróży. Do tego mieliśmy ten plus, że za nami nikt nie siedział więc przez całą drogę mogliśmy mieć rozłożone krzesełko na maksa, więc dało się nawet spać w miarę wygodnie. Wiadomo, nie luksusy, ale ja wspominam podróż naprawdę dobrze i nawet udało mi się usnąć, także możecie wyobrazić sobie moje zdziwienie, kiedy otworzyłam oczy i wszyscy dookoła mnie byli już gotowi by zaraz wyjść z autokaru bo byliśmy na miejscu, a ja w proszku jedyne co mam w głowie to - dlaczego tak szybko? - Poprzedzone - Ej, Sebastian ogarniaj się, bo już jesteśmy. 

Na miejsce dojechaliśmy około 6. Szczerze, liczyłam na to, że nasz bus będzie miał opóźnienie, bo do miejsca, w którym nocowaliśmy zameldować mogliśmy się dopiero od 15, ale wyszło, że byliśmy wcześniej niż nawet było planowane. 

Pierwsze co zrobiliśmy kiedy dojechaliśmy na miejsce, to kupiliśmy bilet na komunikację miejską. Bez problemu możecie kupić go w automacie. Ja przed wyjazdem czytałam, że najkorzystniejszą opcją dla studentów jest kupienie biletu miesięcznego, ale nie potrafiłam znaleźć go w tym automacie, a że obok nie było nikogo kto mógłby nam pomóc to postawiliśmy na bilety 72-godzinne za 4150 HUF czyli ok. 65zł. Jak później się okazało w Budapeszcie nie ma czegoś takiego jak bramki do metra, czy kasowniki, to stanowisko zajęte jest przez pracowników, którzy stoją przy wejściu do metra i patrzą czy masz kwitek w ręku, jednak nikt nie patrzy czy jest on aktualny. Nie namawiam teraz do nie kupowania biletów, jednak byłam trochę w szoku, że nie ma jakieś większej kontroli nad tym. Zdarzało się też, że nie było żadnego pracownika, który by to kontrolował. Dodam też, że ten bilet obowiązuje na metro i na autobusy. 

Po tym jak kupiliśmy bilet przyszedł czas by zostawić gdzieś bagaże. W Budapeszcie macie kilka takich punktów, gdzie można zostawić walizki, my zdecydowaliśmy zostawić je na dworcu Nyugati. Polecam Wam to miejsce, bo łatwo dojechać tam metrem i szafki, w których zostawia się bagaże wydają się być w miarę bezpiecznym miejscu. Jedyne o czym musicie pamiętać to aby mieć przy sobie monety, bo banknotami nie można zapłacić za szafkę, a obsługa tez nie jest zbytnio chętna by wymieniać pieniądze. Za dużą szafkę opłata wynosi o ile dobrze pamiętam 800 HUF, a za małą 400 HUF. 

Nocleg który wybraliśmy zarezerwowaliśmy przez booking, w Pescie tuż obok Synagogi. Budapeszt podzielony jest  na dwie części na Bude - po której są wszystkie ciekawsze miejsca do zwiedzania, i Pest - czyli miejsce, gdzie my mieszkaliśmy ale też zawsze po tej stronie Budapesztu jedliśmy. Nazwałabym tą część bardziej rozrywkową. Co do samych noclegów to jak w każdym mieście znajdą się te droższe i tańsze. Jednak i tak uważam, że w Budapeszcie jest przewaga tych tańszych. My za nocleg na 3 dni dla 2 osób w mieszkaniu z pokojem, kuchnią i łazienką zapłaciliśmy 250zł wraz z opłatą za sprzątanie, która była droższa niż sam wynajmem. 

Po tym jak przyjechaliśmy na miejsce i zostawiliśmy bagaże, pierwsze co przyszło nam do głowy to znalezienie miejsca, gdzie możemy zjeść śniadanie. Nie powiem, trochę się kręciliśmy i nie mieliśmy wcześniej przygotowanego żadnego miejsca, do którego moglibyśmy pójść ale w końcu wylądowaliśmy na naszym pierwszym posiłku w Budapeszcie czyli na śniadaniu w 3 pijamas. Jak się później okazało jest to miejsce prowadzone przez rosyjsko-hiszpańską rodzinę. Nie było to najlepsze śniadanie w moim życiu, ale jeśli będziecie w Budapeszcie i będziecie szukać miejsca, w którym będziecie mogli zjeść wczesne śniadanie to polecam się wybrać. Ceny też są niskie także polecam.



Dalej wybraliśmy się na zwiedzanie. W tym aspekcie miałam przygotowane naprawdę bardzo dużo miejsc, do których chciałam pójść. Nasze zwiedzanie zaczęliśmy od wejścia na zamek. Tutaj jest kilka dróg - można tak jak my, wspinać się po schodkach, można zapłacić i wjechać kolejką lub można znaleźć autobus i podjechać na samą górę. Tego dnia podeszliśmy też by zobaczyć parlament, który zachwycił mnie bardzo mocno i zdecydowanie jest jednym z piękniejszych budynków jakie widziałam. 

Kolejne miejsce jedzeniowe do którego się wybraliśmy to for sale pub. Jest to miejsce, które koniecznie musicie odwiedzić kiedy tam będziecie. Nie tylko dlatego, że dają tam naprawdę dobry gulasz za 20 kilka złotych wraz z pieczywem i przyprawami, którym naje się spokojnie 2-3 osoby, ale też dla samego miejsca. Ozdobione jest kartkami, na których napisane są podziękowania od gości. Na każdym stoliku są też fistaszki, które można jeść do woli, a łupiny rzucać na podłogę by tworzyć jeszcze lepszy klimat tego miejsca.



Budapeszt jest dość małym miastem, a przynajmniej wszystkie najważniejsze atrakcje znajdują się praktycznie obok siebie dlatego jeśli wybierzecie się tam kiedy jest ciepło to na waszym miejscu naprawdę zastanowiłabym się czy potrzebujecie biletów na komunikacje bo spokojnie można wszędzie dojść na pieszo lub pojechać rowerem. 

Moim ulubionym miejscem w Budapeszcie okazała się Baszta Rybacka (zwana przez nas przez jeden dzień zamkiem) stamtąd jest cudowny widok na całe miasto i co najważniejsze na parlament. Wstęp tam jest darmowy. Dopiero jeśli chce się wejść na najwyższe możliwe punkty to trzeba zapłacić, jednak i z tych niższych punktów widok jest cudowny. 

W Budapeszcie warto wybrać się też do term. Nam niestety nie udało się tam dotrzeć, jednak jeśli macie możliwość to z pewnością jest to warte odwiedzenia miejsce.







Ceny w Budapeszcie są o wiele niższe niż w Polsce. Mimo że ich waluta jest kosmiczna i wydaje się grube tysiące, to jednak w przeliczeniu wszytko jest tanie. W szczególności ceny alkoholu, który w niektórych miejscach rozdawany jest praktycznie za darmo. Są jednak takie miejsca, gdzie ceny są zawrotne, mowa tu o pamiątkach. My mieliśmy listę rzeczy do przywiezienia do Polski i pamiętam, że kiedy weszliśmy do jednego sklepu z pamiątkami na głównej drodze to nie dowierzałam, że może być aż tak drogo. Jednak, że nasze łupy miały być głównie jedzeniowe to główna hala targowa (która jest na przeciwko for sale pub) okazała się idealnym miejscem. W przeciwieństwie do tamtego sklepu ceny były 3, 4 razy niższe. Nadal trochę zawyżone, ale jeśli potrzebujecie zrobić zakupy na szybko, tak jak my, to polecam Wam się tam wybrać. W jednym miejscu znajdziecie wszystkie przyprawy, wina i mięsa w dobrych cenach, a przy okazji jest to miejsce warte odwiedzenia samo w sobie. Przy okazji waluta, którą najbardziej się opłaca płacić w Budapeszcie to Forinty, można też płacić praktycznie wszędzie w Euro, ale jest to mało opłacalne i wychodzi drożej.

Mam nadzieję, że mój post przypadł Wam do gustu. Jestem ciekawa czy ktoś z Was też już był w Budapeszcie, podobało się Wam tak samo jak mi? :)


Zapisaną relacje z Budapesztu nadal możecie zobaczyć na moim instagramie - @vanillia96


16 komentarzy:

  1. Bardzo ładne zdjęcia, przyciągają. Zapraszam też na bloga travelizing.pl. Sprawdź też koniecznie mojego fb!

    OdpowiedzUsuń
  2. Budapeszt to moje ulubione miasto ;) Fotografie w pełni oddają jego urok.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super zdjęcia :) zapraszam do siebie: https://naprawdenienazarty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Budapeszt zawsze piekny a Ty boska.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojejku dzięki Tobie tak bardzo spodobał mi się Budapeszt, że postanowiłam sobie, że koniecznie muszę się tam wybrać! Choćby w tym roku! Nie spodziewałam się, że będą takie ceny, nie wiem dlaczego uważałam, że będą jakieś kolosalne. Och kochana, bardzo dziękuję za inspirację!! ♥
    Zdjęcia przepiękne, a widoki cudowne! *.*

    Pozdrawiam ♥
    https://my-positive-mind.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, w sumie tam płaci się tysiącami więc ceny naprawdę są kolosalne xD
      Ja w sklepie widziałam coś za 2tys, to moje serce od razu dostawało małego zawału, mimo że w przeliczeniu to kilkanaście złotych :)

      Usuń
  6. Cudowne zdjęcia! Stylizacja z czerwonym garniturem wymiata ;). Budapeszt był pierwszym miejscem za granicą, które odwiedziłam, więc mam do niego sentyment. Świetne ceny mieliście za dojazd, ja tyle zapłaciłam za podróż Flixbusem do Zakopanego i Krakowa :P. Za to pamiętam, że za bilet w komunikacji miejskiej płaciłam jakoś mniej. Myślę, że kiedyś tam wrócę, więc skorzystam z Twoich porad, w szczególności co do pozostawiania bagaży ;).
    https://modoemi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam, kupowaliśmy bilet 72h i nie mogliśmy znaleźć zniżek więc może dlatego Tobie wyszło taniej :) Chyba, że po prostu ceny poszły do góry :)
      Chociaż jakbym miała teraz jechać to już na pewno bym nie kupowała tago biletu, bo i tak większość chodziliśmy na pieszo i pewnie jeszcze taniej by wyszło, gdybyśmy kupowali takie jednorazowe xd

      Usuń
  7. Ah zazdroszczę ci wyjazdu, a zdjęcia po prostu brak jakichkolwiek słów wyszły tak przepięknie <3

    OdpowiedzUsuń
  8. To i tak za bilety nie wyszło aż tak drogo. Chciałabym kiedyś wybrać się gdzieś za granicę, cóż dopiero co skończyłam 19 lat, mam nadzieję że i ja gdzieś polece! Zazdroszczę wyjazdu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie wyjazdy są czasami człowiekowi potrzebne - oderwać się od rzeczywistości, pobyć w innym mieście, być otoczonym innymi ludźmi :) My już na początku kwietnia wyruszamy poza granice Polski :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne zdjęcia!

    Bardzo chcę się wybrać do Budapesztu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ze zdjęć widzę, że Budapeszt to bardzo ładne miasto. Narobiłaś mi chęci, żeby kiedyś się tam wybrać. :)
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  12. a jak tam nocleg można prosić namiary :) zdjęcie w czerwonej spódnicy na tle zielonego mostu wymiata :)

    OdpowiedzUsuń