14:05

Moja wieczorna pielęgnacja | Koreańskie kosmetyki, cera problematyczna


Raczej nie powiem nic odkrywczego mówiąc, że pielęgnacja cery jest bardzo ważna. Jeśli chcemy by wglądała ona dobrze, była rozświetlona, nawilżona i młoda jak najdłużej, to warto zainteresować się tym czego potrzebuje  jak najszybciej i nie pomijać żadnego etapu pielęgnacji. Ja Wam się przyznam, że moja pielęgnacja nie zawsze wyglądała tak jak to Wam dziś pokażę. Przechodziłam przez etapy używania kosmetyków które wyrządzały więcej szkody niż pożytku, zdarzało mi się spać z makijażem, niedokładnie go ścierać albo kończyć i zaczynać tylko na płynie micelarnym. Im bardziej zaczęłam się interesować tym czego moja cera potrzebuje, a od razu zaznaczę, że mam cerę problematyczną, tym bardziej widziałam poprawę w jej kondycji. 

Dziś opowiem Wam o mojej wieczornej pielęgnacji, którą można porównać do pielęgnacji koreańskiej, mimo że moje wszystkie kosmetyki nie pochodzą z Korei i nie są super drogie, to jak sami się przekonacie staram się przestrzegać podstawowych zasad tej pielęgnacji. Moje zainteresowanie  pojawiło się wtedy kiedy głośno się zrobiło o książce sekrety urody Koreanek, wtedy na każdym kroku słyszałam o tym, że warto, że od razu widać różnice w kondycji cery, zwłaszcza u osób, które tak jak ja mają wypryski i inne niespodzianki na skórze, ale kiedy patrzyłam na wszystkie polecane kosmetyki to wiedziałam, że mój nastoletni portfel tego nie udźwignie. Jednak wtedy stwierdziłam, że i tak mogę coś zmienić w mojej pielęgnacji i co i rusz dodawałam coś nowego. Miałam okazję brać też udział w evencie organizowanym przez markę @korean_unicorn_shop i uwierzcie, że jak dowiedziałam się, że Azjatka, która prowadziła nasze warsztaty wyglądała młodziej niż ja, tak naprawdę ma 50-kilka lat, to stwierdziłam, że też tak chce wyglądać w jej wieku, więc róbmy to co mówi. ;)


Pierwsze od czego zaczynam moją wieczorną pielęgnacje to oczywiście zmycie makijażu. Do tego używam dwóch produktów - pierwszego olejku i drugiego na bazie wody. Na początku na rękę biorę małą kropelkę olejku do demakijażu z nacomi perfect cleansing oil i rękami zmywam wszystko z twarzy. Olej w kontakcie z makijażem rozpuszcza go, radzi sobie też świetnie z wodoodpornym makijażem i z pewnością robi to o wiele szybciej niż płyn micelarny. Później zmywam to co się rozpuściło z twarzy wodą i biorę się za drugi etap. Dla wszystkich tych, którzy myślą po co znów myć twarz skoro już nie ma na niej makijażu, powiem tak - olej zostawia tłustą warstwę na buzi i żeby zmyć go do końca wraz z wszelkim brudem potrzebna jest woda (mała lekcja chemii z Vanillią) więc żeby jeszcze dokładniej oczyścić twarz trzeba umyć ją żelem/pianką lub emulsją. Ja obecnie używam pianki z nacomi botanic cleansing foam, nie powiem, że bardzo ją lubię, używam bo kupiłam, ale o wiele bardziej wolę używać żeli. Dwuetapowe oczyszczanie daje pewność, że nasza skóra jest oczyszczona w stuuu procentach, przez co kremy będą się lepiej wchłaniać i nie ma obawy, że zapchamy ją używając innych produktów lub że jakieś pozostałości po makijażu sprawią, że rano obudzimy się z kolejną niespodzianką na twarzy. Takie oczyszczanie jest meeega polecane dla osób, które zmagają się z cerą trądzikową. 


Dwa razy w tygodniu staram się też robić peeling mojej twarzy. Jest to też ważny etap, ponieważ pozwala w szybszy sposób pozbyć się martwego naskórka oraz dodatkowo oczyścić twarz. Obecnie używam peelingu z Yves Rocher sebo vegetal, który jest drobnoziarnisty oraz przeznaczony do cery tłustej. Po peelingu zawsze też robię maseczkę oczyszczającą obecnie używam tej z L'oreal Paris maska czysta glinka.


Jak już oczyszczę twarz to kolejnym ważnym etapem jest użycie toniku. Obecnie używam glow tonic z pixi, który w swoim składzie ma 5% kwasu glikolowego co dodatkowo oczyszcza i złuszcza martwy naskórek. Ten tonik  polecam dla osób, które mają cere problematyczną bądź z przebarwieniami, bo ten tonik naprawdę daję radę i odkąd zaczęłam go używać to widzę różnice. Nie powiem, że nie pojawiają mi się już żadne krostki, ale na pewno jest już ich o wiele, wiele mniej i przebarwienia też powoli znikają. Jedyne co, to polecam używać ten tonik tylko w okresie jesienno-zimowym przez to, że ma w swoim składzie kwas, a jak wiadomo kwasy nie lubią się ze słońcem. Tonik też jest bardzo ważnym etapem w pielęgnacji, ponieważ przywraca prawidłowe pH skórze, które zaburzamy za każdym razem gdy myjemy twarz. Tutaj też jest ważne by pamiętać, że tonik nie służy do tego by domywać makijaż bądź całkowicie go zmywać, służy on jedynie do tego by wyrównać pH. 



Po użyciu toniku przychodzi czas na serum. Na warsztatach, o których wspominałam Wam wyżej dostałam kilka produktów do testowania i własnie jedynym z nich jest to serum z Borntree gold milk all get soft serum, używam go codziennie i naprawdę lubię, ponieważ ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i co najważniejsze nawilża moją buzię. Po tym kroku też jeśli mam na to czas to nakładam maseczkę nawilżająco w płachcie, nie mam żadnych ulubionych więc nic Wam nie polecę konkretnego. Przedostatnim krokiem jest nałożenie kremu nawilżającego, jest on też z firmy Borntree gold milk stream cream, który jest mega wydajny i nadaje się do nawilżania całego ciała, nie tylko buzi. Tak samo jak serum wchłania się błyskawicznie i naprawdę świetnie nawilża. 


Ostatnim już krokiem w mojej wieczornej pielęgnacji jest użycie kremu pod oczy. Aktualnie używam kremu z nacomi, który jest arganowy. Zamknięty jest w małym, szklanym słoiczku. Lubię go używać bo jest treściwy i bardzo dobrze nawilża okolice oczu, nadaje się też pod makijaż. 

Tak wygląda moja cała wieczorna pielęgnacja. Jestem ciekawa czy używaliście któregoś z tych kosmetyków oraz jak wygląda Wasza wieczorna pielęgnacja. Koniecznie piszcie w komentarzach. :)

9 komentarzy:

  1. Nie znam żadnych produktów z twojej pielęgnacji, ale jest mega ciekawa :D chętnie bym poznała kilka produktó

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ten peeling od Yves Rocher! Reszty produktow nie znam ale chetnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy post. Też bym chciała wyglądać młodo po 50-tce, chyba zacznę się bardziej interesować pielęgnacją cery. 😊 Chętnie wypróbuję te kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda, cera Azjatek jest wręcz nieskazitelna! <3
    Cały szereg produktów prezentuje się atrakcyjnie i wyjątkowo na swój sposób.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie jestem w trakcie testowania czystej glinki, ale zielonej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tych produktów, z chęcią bym je wypróbowała. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże jak świetnie i luksusowo wygladają :O Superrr!!

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com/2019/03/everyday-coat.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam tych kosmetyków, ale mam ostatnio chęć poznać Pixi.

    Bardzo ładne zdjęcia! :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę wypróbować ten arganowy krem pod oczy. Też mam trudną cerę i ciężko mi znaleźć ten odpowiedni.

    OdpowiedzUsuń