17:23

Jak wyglądają eventy dla Blogerek

Jak wyglądają eventy dla Blogerek

Mówiąc szczerze zawsze byłam ciekawa jak wyglądają eventy, na które zapraszane są blogerki. Dostanie jakiegokolwiek zaproszenia było na mojej małej liście marzeń i jak się pewnie domyślacie udało mi się je spełnić! W tym roku miałam okazje być na kilku takich eventach i pomyślałam, że fajnie by było się z Wami podzielić tym jak wygląda to od kulis. 

Event, który zapadł mi najbardziej w pamięć, to ten organizowany przez markę Nature Box - o tych kosmetykach z pewnością napiszę Wam więcej w innym poście, ale na razie skupmy się na evencie. Czemu zapadł mi w pamięć? Powodów jest kilka, po pierwsze pierwszy i jak na razie jedyny raz zaproszenie na ten event dostałam pocztą, wraz z kosmetykami i wiklinowa torebką. Zazwyczaj zaproszenia na eventy przychodzą po prostu na mejla lub w wiadomości na instagramie, także taka mała odmiana naprawdę cieszy. Do tego był to event, który składał się z kilku części. Na początku był krótki pokaz kosmetyków, do czego służą, dla kogo są dedykowane. Mogłyśmy też wtedy dotknąć i powąchać te kosmetyki, które nie przyszły do nas w paczce, a są równie ciekawe. Kolejna część była bardziej kreatywna, bo miałyśmy warsztaty z @marzena.marideko. Jestem pewna, że niektórzy z Was mogą kojarzyć ją z instagrama, bo dziewczyna tworzy przecudowne rzeczy i właśnie kilku z  nich chciała nas nauczyć. Na tych warsztatach uczyłyśmy się robić między innymi łapacze snów i pompony do torebki. Niby takie małe przejście do czasów dzieciństwa i pierwszych lekcji plastyki, ale muszę Wam przyznać, że naprawdę fajnie się bawiłam i mimo moich obaw, moje rzeczy nie straszą, a łapacz snów do tej pory wisi koło mojego łóżka. 





Kolejną częścią były warsztaty fotograficzne z @krzysztof_adamek - kolejna osoba, którą możecie już kojarzyć, bo to on robił sesje dla Maff i Jess oraz innych bardziej znanych osób. Nie były to warsztaty, na których uczyłyśmy się robić zdjęcia, Krzysiek pokazał nam swoje prace, powiedział z doświadczenia jakie zdjęcia mu się podobają, jak warto reklamować produkty, a jak nie. Pokazał też kilka appek, w których przerabia zdjęcia, a na koniec każdej z nas chciał zrobić zdjęcie z jakimś produktem z Nature Box, byśmy wiedziały bardziej co chciał nam przekazać.
Muszę Wam powiedzieć, że na tym evencie bawiłam się świetnie. Poznałam też kilka dziewczyn i naprawdę miło spędziłam czas. Zawsze takie eventy, na których marka zapewnia atrakcje, jak dla mnie są o wiele ciekawsze niż te eventy, na których praktycznie nic się nie dzieje i są typowymi pokazowymi wydarzeniami. 



Takie eventy to na przykład event Deichmann, na który zostałam zaproszona, aby zapoznać się z nową kolekcją Julii Wieniawy. Całość odbywała się w jednej z warszawskich kamienic. We wszystkich pomieszczeniach rozmieszczone były rzeczy z nowej kolekcji. Julka chodziła witała się z każdym, grał dj, było trochę ludzi i tyle. Takie eventy zazwyczaj opierają się jedynie na tym by przyjść,a na mediach społecznościowych pokazać, że coś się dzieje. Pooglądać nową kolekcje trochę wcześniej niż jest ona w sklepach, pojeść trochę jedzonka, pogadać z ludźmi i wrócić do domu. Takie imprezy też mają widełki czasowe kiedy można przyjść, nie ma żadnych ograniczeń, że trzeba być punktualnym, albo być na evencie godzine, wszystko to zależy od nas. 


Ostatnim wydarzeniem o, którym chce Wam odpowiedzieć, bo również wywarł na mnie pozytywne odczucia, to pokaz nowej kolekcji Mohito, połączony z urodzinami marki. Był to pierwszy wieczorny event na którym byłam, bo zaczynał się o 20. Był to pokaz modowy, a miejsce, w którym się odbywał zaskoczyło chyba każdego. Pokaz miał swoje miejsce w jednym z tuneli w centrum na Marszałkowskiej, więc żeby się odbył trzeba było zamknąć przejazd dla samochodów, co chyba jest naprawdę sporym wyzwaniem. Stworzono tam mały Londyn w podziemiach Warszawy. Oczywiście na około było pełno gapiów, bo każdy był ciekawy, co się dzieje w tunelu i dlaczego tak dużo osób tam wchodzi. Standardowo na samym początku trzeba było się odmeldować na liście, że się jest, a później omijając czerwony dywan, gdzie fotoreporterzy czekali na bardziej znane osoby i kilkunastu dziennikarzy przeprowadzających wywiady, zająć miejsce i czekać na pokaz. Tym razem siedziałam w pierwszym rzędzie, zupełnie inaczej niż na pierwszym pokazie, na którym byłam, gdzie miałam dość ograniczony widok na modelki. Tutaj mogłam wszystko dokładnie zobaczyć, więc naprawdę miła odmiana. Sam pokaz nie był długi, zaczął się od małego koncertu, a potem był pokaz stylizacji. Po pokazie przyszedł czas na tort, jak to na urodzinach bywa. Jedzenie i picie na tym evencie również było w angielskim stylu, więc z tego miejsca pozdrawiam miłośników fish&chips.


Ogólnie właśnie tak wyglądają eventy dla blogerek. Zaproszenia nie przychodzą w cudownych pr'owych paczkach, tylko najczęściej na mejla. Dzielą się na te, gdzie oprócz prezentacji kolekcji jest też część warsztatowa, która moim zdaniem jest fajniejsza i zawsze bardziej angażuje, jest też więcej czasu by poznać się z kimś nowym, bo chociaż wiadomo, że każdy na evencie jest w tym samym czasie. Na imprezach jest darmowe jedzenie i picie, czyli miejsca gdzie najczęściej wszyscy siedzą, bo w końcu kto nie lubi jeść? Nie na wszystkich eventach jest pełno prasy i celebrytów, tak naprawdę najwięcej ich widziałam na pokazie mody, ale to chyba nikogo nie dziwi. Na koniec eventu każda osoba dostaje gift baga, w którym znajduje to, co było prezentowane na evencie i tyle.

Jestem ciekawa, co myślicie o takich eventach i czy same chciałybyście się na jakimś pojawić. Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach :)


Zapraszam Was na mojego instagrama, gdzie zawsze na story nagrywam Wam relacje z enentów - @vanillia96