18:36

Pokaz mody młodych projektanów, pierwszy wywiad ze mną, eventy | Podsumowanie Marca

Pokaz mody młodych projektanów, pierwszy wywiad ze mną, eventy | Podsumowanie Marca
Czas biegnie jak szalony, jeszcze niedawno pisałam dla Was notkę z ulubieńcami lutego, a już jesteśmy w połowie kwietnia. Jeszcze nie tak dawno siedziałam z moim chłopakiem przeglądając tysiące ofert na wcześniejsze wakacje, a już za 9 dni jedziemy smażyć tyłki na plaży! Marzec tak samo zleciał nie wiem kiedy, ale muszę Wam powiedzieć, że był naprawdę ciekawym miesiącem. Z pewnością był to miesiąc, który zapamiętam po tym, że miałam możliwość uczestniczyć w pierwszych blogowych eventach. Zawsze byłam bardzo ciekawa jak takie eventy wyglądają, co się na nich robi, jaka panuje atmosfera. Oglądałam też dużo relacji innych blogerek z takich spotkań i zawsze wydawały mi się strasznie fajnymi wydarzeniami. W marcu miałam możliwość pojawienia się na dwóch eventach, które przebiegały zupełnie inaczej.

O jednym evencie już Wam wspominałam i był to pokaz nowej kolekcji Housa, który odbył w dzień kobiet.  Tak naprawdę nie działo się tam wiele. Było sporo osób, nie tylko blogerki, ale też osoby, które można znać z telewizji. Był alkohol było jedzenie i najważniejsze czyli ubrania. Sam event polegał na tym, że każda osoba w spokoju mogła sobie pooglądać ubrania z nowej kolekcji, które wisiały na wieszakach oraz były wyeksponowane na ścianach, półkach i pokazane na zdjęciach.


Drugi event był zupełnie inny i bardziej intymny niż poprzedni. Była mniejsza grupa osób, tak naprawdę kilkanaście wybranych dziewczyn. A wszytko działo się dlatego, że Sinsay obchodził swoje 5 urodziny i z tej okazji zorganizował warsztaty dla blogerek, a później afterparty. Warsztaty polegały na tym, że miałam okazje poznać i posłuchać wielu inspirujących dziewczyn, które poniekąd osiągnęły już duży bądź mniejszy sukces w swoim życiu. Wszystko zaczęło się od małej pogadanki z panią psycholog, która mówiła trochę o swoim życiu i bardzo dużo o pewności siebie. 


Drugie spotkanie było z osobą, która z pewnością jest inspiracją dla wielu dziewczyn, nie tylko modową, ale też blogową, jeśli spojrzymy na to jaki sukces osiągnęła w internecie - a mowa o Jessice Mercedes. Jess odpowiadała na pytania, mówiła o swoich początkach, dawała nam rady dotyczące blogowania i samą swoją osobą przekazywała naprawdę dużo pozytywnej energii. Kolejną dziewczyną, którą miałyśmy okazję poznać była Olga Kalicka. Przyznam Wam szczerze, że nigdy za bardzo się nią nie interesowałam, kojarzyłam ją tylko z Rodzinki.pl i na tym kończyła się moja wiedza, ale Olga strasznie pozytywnie mnie zaskoczyła. Okazała się być mega miłą, ciepłą osobą z tak ogromną energią i pozytywnym nastawieniem, że myślę, że połowa ludzi powinna brać przykład. Do tego całe spotkanie z nią było bardzo humorystyczne. Później były kolejne pogadanki z blogerkami o modzie, podróżach i nawet gotowaniu, a na sam koniec miałyśmy okazję brać udział w warsztatach kosmetycznych i zrobić swój własny peeling pod okiem dziewczyn z ministerstwa dobrego mydła.

LINK DO WYWIADU


Na początku marca doszły mnie też słuchy, że w końcu pojawił się pierwszy wywiad ze mną na temat mody. Na pytania do niego odpowiadałam mejlowo jakoś w grudniu, więc trochę musiałam sobie poczekać na jego premierę. Nie jest to wywiad do bardzo znanej gazety, ani do telewizji, czy innego bardzo popularnego miejsca, tylko na pewną stronę internetową. Jednak sam fakt, że ktoś jednak się mną zainteresował i miał ochotę zadać mi kilka pytań strasznie mnie cieszy, a jeśli Wy jesteście ciekawi na jakie pytania odpowiadałam to link do wywiadu zostawiłam Wam wyżej pod zdjęciem.



Ostatnie o czym chcę Wam opowiedzieć to pokaz mody młodych projektantów, który odbył się tydzień temu w Łodzi. OK, samo zaproszenie dostałam już w kwietniu, no i event odbywał się w kwietniu, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie, że podepnę to pod ten post. Przyznam Wam szczerze, że długo się zastanawiałam czy w ogólę powinnam jechać na ten pokaz, bo jak już wspominałam odbywał on się w Łodzi. Nie jest to daleko od Warszawy, ale zawsze to kawałek drogi. Jednak później pomyślałam, że nigdy nie miałam jeszcze okazji być na takim wydarzeniu i nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek będę mieć, a że przy okazji mogłam zabrać ze sobą swoje koleżanki i połączyć pokaz mody z małym babskim wyjazdem to stwierdziłam, że jadę. Oczywiście nie mogło obyć się bez przygód. Zaczynając od tego, że prawię spóźniłam się na pociąg, a chwile później w pociągu zorientowałam się, że zapomniałam zabrać ze sobą jakichkolwiek pieniędzy! (chwała, że istnieje coś takiego jak blik)


Pokaz zaczynał się o 19, my w Łodzi byłyśmy po 15, ale to i tak okazało się za mało by być na czas. Trochę przedłużyło się nam bycie na jedzeniu, a później za długo się szykowałyśmy, a na sam koniec stwierdziłyśmy, że poczekamy na naszą koleżankę, która i tak miała się spóźnić bo dojeżdżała sama z Warszawy - więc spóźniłyśmy się razem.

Jak dotarłyśmy na miejsce to powitał nas mały czerwony dywan, oczywiście nikogo już tam nie było bo wszyscy już oglądali pokazy na górze. Nam się udało dotrzeć na połowę czyli na 4 z 8 pokazów, które były zaplanowane tego wieczora. Pierwsze rzędy były już zajęte więc miałyśmy miejsca w tyle. Powiem Wam, że tylko pierwszy rząd na pokazach się liczy, bo nawet siedząc w drugim nie widzi się już wszystkiego i czasem lepiej wstać niż oglądać głowy osób siedzących naprzeciwko nas. Same pokazy, mimo, że były to pokazy młodych projektantów, którzy dopiero zaczynają i stawiają pierwsze kroki w tej branży, były przygotowane na bardzo dobrym poziomie. Były efekty specjalne, była dobra muzyka i modelki, które też nie były gwiazdami świata modelingu, a większość z nich radziła sobie bardzo dobrze. Każdy pokaz był też inny, pokazywane były zupełnie inne rzeczy, w zupełnie innym klimacie, z zupełnie innym charakterem. Widać było, że każdy podszedł do tego profesjonalnie i naprawdę się starał by to jego kolekcja wypadła jak najlepiej.
Przed każdym projektantem była mała zapowiedź, o tym kim jest, na czym się wzoruje i krótko o jego kolekcji. Jeden projektant najbardziej utkwił mi w głowię, bo przedstawiał się jako osoba wzorująca się na naturze, więc od razu w mojej głowie były kwiaty, sznury i te klimaty, a tak naprawdę jego kolekcja przedstawiała praktycznie same bluzy z metalicznymi ozdobami, które moim zdaniem bardziej nawiązywały do nowoczesności niż natury... no ale każdy podchodzi do tego inaczej. ;)
Sam pokaz zleciał nam bardzo szybko ( co tu się dziwić jak przyszłyśmy w połowie ) liczyłam na to, że może po będzie afterparty czy coś w tym stylu, jak to zawsze jest na tego typu imprezach, ale niestety pokaz zakończył się małym wręczaniem nagród dla najlepszych projektantów, a my dalej poszłyśmy na miasto świętować wyjazd.

Mam nadzieję, że od czasu do czasu i taka forma podsumowań/ulubieńców miesiąca będzie Wam się podobać. Z chęcią poczytam co tam ciekawego działo się u Was w marcu.



*wybaczcie, za jakość zdjęć, ale wszystkie były robione telefonem

18:24

Niebieska sukienka z falbankami | Kod zniżkowy NAKD

Niebieska sukienka z falbankami | Kod zniżkowy NAKD

Pierwsze cieplejsze dni, pierwsze cieplejsze promienie słońca i pierwsza wiosenna stylizacja na moim blogu. Wczoraj było tak pięknie, że aż żal było nie wyjść z domu i nie wybrać się na mały spacer, przy tym nareszcie nie wyglądając jak Eskimos. W końcu też mogłam wyciągnąć z szafy tę sukienkę, która już trochę sobie czekała na ładniejszy dzień, tak bym w końcu mogła Wam ją pokazać w inny sposób niż na instastory w lustrze. Sukienka jest w cudownym ciemno-niebieskim kolorze i ma mój ulubiony typ dekoltu w serek. Dziewczęcości z pewnością dodają jej falbanki i modne w tym sezonie szerokie rękawy. Sukienka nie jest w żaden sposób taliowana dlatego dodałam do niej brązowy, cienki pasek. Z dodatków wybrałam też szarą torebkę na srebrnym łańcuszku, zegarek i okulary. Długie buty z pewnością ubrałam już ostatni raz - i wcale nie dlatego, że było mi w nich za ciepło, tylko dlatego, że nadal nie znalazłam żadnego sposobu aby nie zsuwały mi się do kostek po przejściu kilku metrów. Dlatego jeśli ktoś mnie wczoraj widział, biegającą po ulicy z za szerokimi butami do kostek to uznajmy, że tak własnie miało być. :P



Sukienkę, którą mam na sobie możecie znaleźć na NAKD. Już kiedyś pisałam dla Was post o tym co warto zamawiać na tej stronie i jak to wszytko wygląda - link macie tu. A bezpośredni link do sukienki znajdziecie tu. Jak zwykle mam też dla Was kod zniżkowy  na 20% - wystarczy, że wpiszecie kod Vanillia20pl przy swoim zamówieniu na NAKD (rabat obowiązuje na nieprzecenione rzeczy)  Pasek, który też użyłam do tej stylizacji jest totalnym randomem, który znalazłam w szafie i nawet nie pamiętam skąd  może być. Torebka jest moim nowym nabytkiem z Bonprix - link. Okulary niedawno kupiłam w Reserved, cudownie dowiadując się przy kasie, że kosztują 10 złoty mniej niż miały na metce. Za to buty możecie znaleźć w h&m. 





18:56

Urodziny w Disneylandzie | Jak samodzielnie zorganizować wyjazd do Disneylandu

Urodziny w Disneylandzie | Jak samodzielnie zorganizować wyjazd do Disneylandu

Kiedyś już pisałam dla Was notkę o moich 20 urodzinach, które spędziłam w Disneylandzie. Tylko, że wtedy dodałam parę zdjęć, napisałam krótki opis i kompletnie nie wchodziłam w żadne szczegóły związane z moim pobytem w parku ani w Paryżu. Ostatnio jednak dostawałam sporo pytań - co i jak, dlaczego, czy to drogie?! więc stwierdziłam, że najlepiej jest napisać o tym coś więcej i może przekonać Was trochę, że organizowanie wyjazdów na własną rękę wcale nie jest takie trudne i drogie jakby mogłoby się na początku wydawać.

Do mnie sam pomysł o tym, że chce spędzić urodziny w Disneylandzie przyszedł całkowicie przypadkowo jakoś niecały rok przed 20 urodzinami. Stwierdziłam, że jest to idealna okazja, bo nigdy wcześniej tam nie byłam, a poza tym kończyłam AŻ 20 lat, przestawałam być nastolatką, miałam mieć 2 z przodu, czułam się staro, a w Disneylandzie nie ma szans by czuć się staro i źle, więc jeśli mogłam się mentalnie przenieść do bycia 5 latką choć na jeden dzień, to czemu nie!

Mimo, że pomysł przyszedł o wiele wcześniej to wszystkie szczegóły dotyczące wyjazdu zaczęłam ogarniać dopiero jakieś cztery miesiące przed urodzinami. Wtedy już miałam zgromadzone środki na wyjazd, wiedziałam, że jedyną osobą, którą zabieram razem ze sobą jest mój chłopak i że oprócz całego dnia w Disneylandzie chcemy mieć też jeden dzień na małe zwiedzanie Paryża - w końcu jak już będziemy to żal nie zobaczyć choćby wieży Eiffla.

Bilety na samolot i transport z lotniska
Termin mieliśmy ustalony z góry - w końcu urodzin nie da się przesunąć - więc pierwsze na co zaczęliśmy patrzeć to bilety na samolot. Jest to najtańsza i najszybsza opcja więc nic innego nie braliśmy pod uwagę. Ogólnie jeśli wybierzecie taniego przewoźnika (w naszym przypadku Ryanair) to możecie polecieć w dwie strony za mniej niż 100 złoty, a jeśli traficie na okazje to możecie zgarnąć loty nawet za 20 złotych więc nie jest to duża suma. ( jeśli chcecie wiedzieć jak szukać tanich lotów to zapraszam Was na ten post - klik)
Jako, że Ryanair nie leci do samego centrum Paryża tylko na jego obrzeża - dokładnie lotnisko Beauvis - to w tym wypadku musieliśmy pomyśleć jeszcze o transporcie z lotniska. Tu sprawa też jest prosta, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "transport z lotniska Beauvis" i wyskoczy Wam mnóstwo tańszych i droższych przewoźników, którzy zawiozą Was do centrum. My wybraliśmy polską firmę - bo takie też są - umówiliśmy godzinę. Tu też warto dać sobie zapas czasu i nie rezerwować przejazdu 10-20 minut od planowanego przylotu, bo nigdy nie wiadomo czy nie będzie żadnych opóźnień, czy odnajdziecie szybko swój bagaż bądź czy ogólnie nie będziecie mieli jakiś przygód.  U nas obyło się bez żadnych opóźnień, ale i tak umówiliśmy się na godzinę po przylocie, więc po prostu trochę sobie poczekaliśmy na lotnisku, a później razem z innymi pasażerami i panem kierowcą, który opowiadał dużo o Paryżu, o tym co warto zobaczyć i nawet o tym jak mu się tam żyje, ruszyliśmy do centrum.


Bilety do Disneylandu
Najważniejszy klucz programu czyli same bilety do parku! My zdecydowaliśmy się kupować bilety przez polską stronę, oczywiście możecie też je kupić na miejscu w kasie, ale musicie brać pod uwagę, że kurs euro się zmienia i może Wam to wyjść drożej. Nasz bilet był jedno-dniowy i obejmował oba parki. Jeśli zastanawiacie się czy w jeden dzień da się zobaczyć oba to TAK! Dla tych, którzy nie wiedzą to Disneyland dzieli się na dwa parki - pierwszy to ten baśniowy, w którym znajdziecie księżniczki i inne postacie Disneya, słynny zamek, zobaczycie parady, przeniesiecie się w świat Indiana Joansa, Piratów z Karaibów i ogólnie wiele wiele innych atrakcji. Za to drugi pokazuje kulisy powstawania filmów. Możecie tam przejechać się na wycieczkę patrząc jak powstają efekty specjalne, spadać windą już nawet nie pamiętam z którego piętra albo przeżyć katastrofę na statku kosmicznym. Trudno mi jest wybrać który jest lepszy więc jeśli macie okazje to naprawdę polecam Wam wybrać się do obu.
Kwestia tego ile zapłacicie za bilety jest zależna od tego kiedy wybieracie się do parku. Bilety dzielą się na Mini i Magic i Super Magic, a to kiedy, który obowiązuje możecie zobaczyć TU.

Ja innych urodzinowych atrakcji w parku nie przewidywałam. Oczywiście możecie zamówić sobie tort, który przyniesie Wam ulubiona postać z Disneya i ogólnie wyprawić tam przyjęcie, ale to wszytko wiąże się z dodatkowymi i niemałymi kosztami. Mnie zależało tylko na tym, że będę się dobrze bawić i znów będę czuła się jak małe dziecko więc takie rzeczy do szczęścia już nie były mi potrzebne.

Z ważniejszych informacji to do parku możecie wnosić swoje własne jedzenie. Ja o tym nie wiedziałam i uwierzcie mi że naprawdę żałuje bo ceny tam powalają.


Dojazd do Disneylandu. 
Jeśli bocie się tego, że się zgubicie albo nie traficie do parku to możecie być spokojni, dojazd jest tam banalnie prosty. Wchodząc do metra możecie znaleźć mapki, na których macie dokładnie pokazane stacje i tam też znajdziecie Disneyland. W razie wątpliwości na których stacjach musicie się przesiąść, w metrze zawsze jest osoba, która udzieli Wam informacji. Z tego co pamiętam, to my jechaliśmy metrem, a potem przesiedliśmy się w pociąg, który dojeżdżał pod sam park. Na metro i na pociąg obowiązywał te same bilety.


Zakwaterowanie
Jako, że moje urodziny w Disneylandzie obejmowały też zwiedzanie Paryża to musieliśmy sobie znaleźć lokum. Na opcję z wynajmowaniem hotelu przy Disneylandzie nawet nie patrzyłam, bo bardziej interesowało nas miasto. Jak wszędzie możecie znaleźć tańsze i droższe miejsca. Ja zarezerwowałam małe mieszkanko w 19 dzielnicy przez airbnb ( tu macie zniżkę na pierwszy pobyt). Przy okazji bardzo Wam polecam korzystanie z tej strony bo wynajmując przez tę stronę możecie dużo zaoszczędzić. My za mieszkanie z kuchnią, łazienką i pokojem płaciliśmy niecałe 100 złotych za noc. Przy czym mieliśmy wszędzie pełno sklepów, trzy minuty do metra, chwile do największych turystycznych atrakcji, a przy okazji komfort bo mieliśmy całe miejsce dla siebie. Oczywiście można znaleźć też tańsze miejsca bądź wynająć sam  pokój u kogoś - również na airbnb, wszytko zależy jedynie od Waszych preferencji. 

Urodziny w Disneylandzie to tak naprawdę nie jest wielki wydatek jeśli zorganizujecie wszytko na własną rękę. Najdroższy jest bilet do samego parku, a wszytko inne to kwestia poszukania jak najtańszej oferty i trafienie w czas z kupowaniem biletów. Jeśli wybierzecie się tylko na jeden dzień to za niecałe 500 złotych możecie spędzić swoje urodziny w kolorowym i baśniowym świecie z mnóstwem atrakcji.